Menu
Ten przepiękny dzień zmusił mnie do "ruszenia tyłka" ;)
Wyjątkowa wiosenna pogoda - silne słońce z równie silnym wiatrem - tego NIE MOGŁEM przepuścić!
Czas zbierać sprzęt i zapełnić plecak! Ale po kolei - szybko, ale żeby niczego nie zapomnieć... hmmm......
Chyba wszystko mam, aaa... NIE ! jeszcze haczyk dla dociążenia statywu i siatka na ciężary.
Cztery 1.5L wody mineralne chyba wystarczą, tak myślę...
OK, wszystko. Jedziemy
Kierunek - Marklowice, senna ale i pracowita wieś nieopodal. Z pewnością dobrze zarządzana. Domostwa jak i obejścia zadbane.
No dobra, jestem, ale przecież tych domów nie chcę dziś uwieczniać. Co by tu... gdzie by tu...
Dobra ! Trzeba wjechać tam gdzie nigdy bym nie wjechał :D I tak właśnie zrobiłem.
Krążenie po tych krętych, wąskich uliczkach było samo w sobie doznaniem.... pięknym i przyjemnym.
Za dziewięćdziesiątym dziewiątym zakrętem.... Jeeeeest ! Sad o przepięknym kwiatostanie, tak tak tak - tutaj wysiadamy!
Próbuję otworzyć drzwi i co to co to? zablokowane czy co ? Dołóż chłopie siły bo wiatr w Marklowicach dziś konkretny...
Pomyślałem- o cholera! Bez przesady ale w takich warunkach to chyba nici z mojego planu :/
Dwu i pół tonowy Jeep normalnie chwieje się jak żaglówka na wodzie, wow !
Ale nie po to tu przyjechałem żeby biadolić. Rozstawiłem moje Gitzo, WIELKIE Gitzo :) i kombinuję jak je "przyspawać" do pola.
Pomyślałem - te śmieszne cztery butelczyny które ze sobą zabrałem na nic się nie zdadzą :O
Myśl człowieku ! Myśl ! Więcej obciążenia, więcej, więcej.... Dobra, nie mam porządnej siatki ale mam za to wiele reklamówek w aucie :) Jedna w drugą, druga w trzecią, trzecia w czwartą a czwarta w piątą. Powinno starczyć. Teraz kamienie
Gdzie u licha oni w tych Marklowicach mają kamienie ?! Wszystko na przekór mi posprzątane, a niech to ! Rozglądam się i......
Jakieś sto metrów dalej prace remontowe drogi. Hurray ! Tam są krawężniki luuuuzem :D No to dawaj w samochód na krawężniki :)
Jeden ale konkretny wystarczy, ...chyba, ...tak myślę. Tylko czy te bidne reklamówki to zniosą? hmm.. zobaczymy.
Wkładając krawężnik do bagażnika modliłem się żeby okoliczni mieszkańcy nie zauważyli tego. Nie że mogli by wezwać policję tylko że mógłbym nie zdążyć zrobić zdjęcia :0
Transport krawężnika przebiegł pomyślnie. Na miejscu doszedłem do wniosku że te reklamóweczki to se mogę... wiecie co :)
Mimo wszystko jednak postanowiłem je wykorzystać, ale dodatkowo główne zabezpieczenie zrobić z ..... paska od spodni....
Tak, moich spodni. Tych spodni w których właśnie starałem się ustać na tej cholernej wichurze !
Moment w którym rozpinałem pasek na środku łąki, w obecności szanownego Gitzo i betonowego krawężnika był najdelikatniej mówiąc ....porąbany na wskroś i trącił psychoschizą z Matrixa :8 . Oczywiście że pasek nosi się wtedy jak się ma za luźne spodnie ! I oczywiście ja tak miałem i spadały mi, a ja jak idiota na przemian montowałem aparat i podciągałem gacie, montowałem aparat i podciągałem gacie i montowałem i ten wiatr cholerny na to wszystko i gacie i szlag mnie już trafiał z tego wszystkiego! ...... wrrrrrr.....Aaaaaaa!!!
Dobra ! Sprzęt...... .....r-o-z-s-t-a-w-i-o-n-y
Nogi Gitzo powciskałem ile się dało w ziemię. Patrzę na sprzęt w gaciach opuszczonych "za nisko" i myślę sobie - nie jest źle (?!)
Jakby ku*wa mogło być gorzej ! Pusty śmiech mnie ogarnia z samego siebie i sytuacji - łąka, facet, gacie, statyw z krawężnikiem na pasku od spodni.... ;D
Zakładam Big Stoppera i kolejna niespodzianka - szybka z uchwytem zadziałała jak żagiel i zwielokrotniła trzęsienie aparatem :(
Nic to, dawaj wężyk spustowy i jedziemy. Jedziemy.... :) Na kilkadziesiąt klatek wyszły 3, słownie też trzy. Słabo ? cienko ?
Ja twierdzę że suuuuuper ! :D i jestem happy happy people... la la la.... la... ;)
Marklowice 2012
29 kwiecień 9:07
Tytuł pierwotny - "Absynth przed południem"
Comments (no comments)
Zaloguj się aby dodać komentarz